Bez syndromu oszusta, samokrytyki i udowadnia swojej wartości.
Bez przepracowania, samokrytyki i udowadniania własnej wartości.
Bez brania na siebie odpowiedzialności za cudze emocje.
Bez sabotowania własnych sukcesów i odkładania siebie na później.
Rozpoznajesz się?
Dostajesz pochwałę i od razu szukasz, dlaczego nie do końca jest prawdziwa. „Mieli dobry humor”, „to było łatwiejsze, niż wygląda”.
Idziesz na spotkanie z trzema scenariuszami w głowie – „na wszelki wypadek”.
Po prezentacji, którą wszyscy chwalili, godzinami analizujesz co mogłaś zrobić lepiej.
Ktoś prosi Cię o coś przed weekendem. Mówisz „jasne”. W myślach masz już swoje trzy nieoddane projekty.
Ale „nie” nie wychodzi z ust.
Wieczorem otwierasz laptop „tylko na chwilę”, żeby sprawdzić jedną rzecz.
Półtorej godziny później wciąż przy nim siedzisz.
Jest niedziela wieczór. Formalnie nic się nie dzieje. Ale w środku już planujesz tydzień.
I czujesz, jak ciało spina się przed czymś, co dopiero nadejdzie.
Wiesz, co masz zrobić, żeby coś zmienić. Plan w głowie jest gotowy od miesięcy.
I codziennie znajdujesz powód, żeby to odłożyć na jutro.
To nie sąwady charakteru. To są konkretnemechanizmy, które da się rozpoznać i rozłożyć – na poziomie, na którym one naprawdę działają.
o mnie
Pracowałam w korporacji 15 lat.
Wiem, jak wygląda dzień managerki, która od rana ma w głowie listę rzeczy, których „ jeszcze nie ogarnęła ” – mimo że ogarnia więcej niż większość ludzi wokół.
Wiem, jak czuje się liderka zespołu, która dostaje pochwałę i od razu szuka, dlaczego nie do końca jest prawdziwa.
Jak ekspertka, która godzinami analizuje jedno pytanie, na które „ mogła odpowiedzieć lepiej ”. Jak kobieta, która po dowiezionym projekcie nie czuje ulgi – tylko od razu liczy, co dalej.
Spotykam te kobiety codziennie. Mądre, kompetentne, z konkretnymi sukcesami – i z głośnym wewnętrznym głosem, który mówi, że to wciąż za mało.
Pomagam im to zmienić. Nie afirmacjami, nie pracą „nad pewnością siebie”. Pracuję na poziomie, z którego ten głos się bierze.